5 Decyzji. Wyjątkowa efektywność



Zbrodnia, która doprowadza do bankructwa ludzi i narody polega na tym, że odstępuje się od głównego celu, by tu i tam wykonywać swoją pracę.

–Ralph Waldo Emerson

Już teraz jesteś efektywny. Wstajesz rano, idziesz do pracy i robisz co możesz, by cieszyć się życiem i wypełniać swoje obowiązki w stosunku do ludzi, którzy od ciebie zależą. W głębi ducha czujesz jednak, że to nie wszystko. Chcesz nadać temu większe znaczenie. Może mógłbyś działać lepiej, bardziej się do czegoś przyłożyć, więcej zyskać od życia. Może czujesz, że się w jakiś sposób zmieniasz. Robisz jednak to, na co cię stać, i szczerze mówiąc, nie masz czasu ani energii, by zdziałać coś więcej. Oto dlaczego pomysł zwiększenia twojej efektywności może sprawić, że wydasz z siebie lekkie westchnienie. Z jednej strony, chciałbyś być bardziej efektywny. Jednak z drugiej, kojarzy ci się to z jeszcze większą ilością pracy, a ty już teraz masz wystarczająco dużo na głowie. Ludzie oczekują od ciebie więcej, niż możesz dać. Zwykle proszą, byś „zrobił więcej za mniej”. Zgadza się?

Owszem. Jednakże obie strony mają błędne pojęcie o tym, czym tak naprawdę jest efektywność. Nie oznacza ona, że należy robić więcej.

Przeciwnie, oznacza, że należy robić mniej. Większość z nas próbuje robić zbyt wiele i w rezultacie, w tych kilku sprawach, które naprawdę mają znaczenie, dajemy z siebie mniej niż byśmy mogli. Osoby wyjątkowo efektywne świadomie kierują swój wysiłek tam, gdzie mogą najwięcej dokonać. Dają z siebie wszystko na rzecz ludzi i spraw, które ich żywo obchodzą, i realizują cel, który naprawdę się liczy. Michał Anioł przez cztery lata koncentrował się tylko na malowaniu sklepienia Kaplicy Sykstyńskiej. Co by było, gdyby część tego czasu przeznaczył na mniej monumentalne projekty? Co by się stało, gdyby interesy związane z teatrem odciągnęły Williama Szekspira od pisania dramatów? Co by było, gdyby Steve Jobs wymyślił tysiące przeciętnych produktów zamiast kilkunastu genialnych? A gdyby tak Rosa Parks uznała, że ma inne rzeczy do roboty, niż ryzykować więzienie za odmowę podporządkowania się niesprawiedliwym przepisom o segregacji rasowej? Co by było, gdyby Albert Einstein był tak przytłoczony pracą w urzędzie patentowym, że nigdy nie znalazłby czasu na zastanawianie się nad problemami wszechświata?

I co by się stało, gdyby Martin Luther King, nigdy nie miał marzenia? Ci ludzie, podobnie jak tylu innych, pokazali nam, co to znaczy wyjątkowa efektywność. Ruszyli świat z posad. Wywarli ogromny wpływ na rzeczywistość, ponieważ skupili się na jedynych w swoim rodzaju dokonaniach, które mogły być tylko ich dziełem.

„Ale ja nie jestem Einsteinem” – możesz na to odpowiedzieć. „Jestem zwykłym człowiekiem, nie ma we mnie nic wyjątkowego”.

Prawda jest taka, że wszyscy mamy potencjał, by dokonać czegoś wyjątkowego w naszym własnym Kręgu Wywierania Wpływu. Tragedią jest to, że, jak to ujął Emerson, „odstępujemy od głównego celu, by tu i tam wykonywać swoją pracę”.

Badanie Time Matrix Survey, prowadzone od 2005 r. przez FranklinCovey na – ku, Ameryki Łacinskiej, Bliskiego Wschodu i Ameryki Północnej.

  • Zazwyczaj prawie 70 proc. swojego czasu pracy spędzamy na rozwiazywaniu problemów i sytuacji kryzysowych, i na wykonywaniu czynności, które niewiele wnosza, jesli chodzi o realizacje faktycznych priorytetów organizacji. Poniewaz uwazamy, iż powinnismy „tu i tam wykonywac swoja prace”, łatwo zmieniamy swój „cel kluczowy”.
  • Nigdy nie mamy jasnosci, co jest naszym „celem kluczowym” – wyjatkowym dokonaniem w pełnieniu swojej roli w zyciu i w pracy.
  • Pracujemy i zyjemy w stanie permanentnego zaniechania, stawiajac czoła temu, co sie akurat przydarza, zamiast realizować projekt i koncentrowac swoje wysiłki na sprawach, które najbardziej nam sie opłacaja.
  • Dalismy sie zawojować technologii. Przytłoczeni sterta „elektronicznego zwiru”, pozwolilismy, by narzędzia, które miały zwiększać naszą efektywność, zmniejszały ją!
  • Wypalamy się, siejemy spustoszenie w swoich umysłach i organizmach, ponieważ nasze życie nie należy do nas. Nie mamy czasu, by stworzyć własne zaplecze efektywności. W przeciwieństwie do tego, ludzie wyjątkowo efektywni:
  • Odzyskują owe 70 proc. Czasu pracy, spędzanego na sprawach błahych.
  • Wiedzą, czego chcą dokonać w swoim życiu i pracy, a także jak chcą wpłynąć na życie osób, które są dla nich ważne.
  • Rezerwują sobie czas, by móc faktycznie tego dokonać.
  • Zarządzają technologią. Zamiast zawracać sobie głowę setką e-maili dziennie, zajmują się tylko dziesięcioma, za to każdy z nich ma znaczenie strategiczne.
  • Regularnie odnawiają swoje siły, mogą więc być stale efektywni. Tacy ludzie osiągają fantastyczne rezultaty, ponieważ zachowują się inaczej, a zachowują się inaczej, gdyż inaczej myślą. To nie nasze możliwości są wrogiem efektywności, tylko sposób myślenia!

Paradoks efektywności

Nigdy nie było takich czasów, jak obecne. I nigdy wcześniej nie mogliśmy robić takich rzeczy, jak dzisiaj – wyjątkowych, których jeszcze kilka lat temu nikt nie był sobie w stanie wyobrazić. Technologia informatyczna niebywale rozwinęła nasze możliwości. Mamy w kilka sekund dostęp do zasobów niemal całej ludzkiej wiedzy. Możemy się komunikować z każdym i wszędzie. Za jednym „dotknięciem” możemy kupić książkę i w tej samej chwili zacząć ją czytać. Nasze inteligentne telefony są inteligentniejsze od nas samych. To powinna być epoka wyjątkowej efektywności.

Ale nie jest.

Ekonomiści od lat łamią sobie głowy nad czymś, co nazywają „paradoksem efektywności”.

Poważne inwestycje biznesu i władz państwowych w rozwój technologii informatycznej nie przyniosły znaczącego wzrostu efektywności, przynajmniej jeśli przyjmiemy tradycyjny wskaźnik wydajności pracownika na godzinę. Prawdę mówiąc, od 1971 r. obserwujemy na całym świecie powolny spadek efektywności. Trudno w to uwierzyć. Czyżby cyfrowa rewolucja nie prowadziła do wzrostu efektywności w postępie geometrycznym? Czy nie jest tak, że praca, która kiedyś pochłaniała cały dzień i kosztowała fortunę, dzisiaj zajmuje raptem kilka nanosekund i kosztuje jakieś nanogrosze? Owszem. Cyfryzacja przekształciła niezliczone procesy. Nie sprawiła jednak, że ludzie stali się bardziej efektywni. Nie trzeba daleko szukać, by znaleźć przyczynę tej sytuacji. Praca oparta na wiedzy jest całkowicie inna niż praca typowa dla epoki industrialnej. Jednakże nasze umysły nie opuściły jeszcze ery przemysłowej, mimo iż znaleźliśmy się już na dobre w epoce wiedzy.

Przyjrzyj się wyraźnym różnicom między pracownikami wiedzy, a pracownikami epoki przemysłowej:

W epoce przemysłowej robotnicy przy linii montażowej setki razy dziennie kładli tę samą rzecz na taśmie. Mieli niewielki wybór, jeśli chodzi o działanie i jeszcze mniej decyzji do podjęcia. Ich decyzje były proste i o niewielkim znaczeniu, a narzędzia miały jedno, konkretne przeznaczenie.

Jako pracownicy wiedzy nie stoimy już przy taśmie, powtarzając ciągle te same zadania. Mamy stosunkowo nieograniczone możliwości wyboru tego, nad czym będziemy pracować, kiedy i jak. („Odpowiedzieć na ten mail? Przyjąć to zaproszenie? Zająć się tym projektem, czy tamtym?”) I dopóki nie będziemy mieli absolutnej jasności, co dokładnie chcemy osiągnąć, mamy nieskończenie wiele dróg, by „tam” dotrzeć, gdziekolwiek to jest. Prosi się nas, byśmy podejmowali złożone decyzje, przy czym wiele z nich ma duże znaczenie dla organizacji. Na przykład decyzje handlowca o tym, jak wykorzysta swój czas, mogą się przełożyć na miliony dolarów mniej lub więcej ponad założony wynik sprzedaży.

Technologia cyfrowa jest w stanie zarówno bardzo ułatwić osiąganie wyjątkowych rezultatów, jak i zdecydowa- Epoka przemysłowa Epoka wiedzy Wybór niewielki nieograniczony Decyzje proste, o niewielkim znaczeniu złożone, o dużym znaczeniu Narzędzia przystępne, przeznaczone do konkretnego użytku skomplikowane i potencjalnie destrukcyjne nie to utrudnić. Nasze przygotowanie nie nadąża z możliwościami skomplikowanych narzędzi. Ich potencjał, jeśli chodzi o zwiększanie naszej efektywności, jest nieograniczony, lecz równie wielki jest ich potencjał destrukcyjny.

Wszechogarniający wpływ technologii na nasze życie jest nie tylko niezwykle użyteczny, ale i bardzo kuszący. Weźmy zapalonego blogera, Nicholasa Carra, który wyznał, że uzależnił się od e-maili, przypadkowych linków, MP3, filmów wideo, You Tube i Wikipedii, a wszystko w zasięgu ręki, czy raczej palca, na ekranie jego iPada. Podobnie jak miliony innych osób, zaczął odczuwać „głód więzi”.

Teraz jednak Carr się martwi: „Przez ostatnich kilka lat miałem nieprzyjemne uczucie, że ktoś lub coś majstruje przy moim umyśle… Nie myślę już w taki sposób, jak dawniej… martwi mnie niemożność skupienia uwagi na jednej rzeczy dłużej niż przez kilka minut.”2

Dzieje się tak dlatego, że jego uwagę przyciąga znacznie więcej rzeczy. Wszyscy wiemy, że nastąpiła olbrzymia eksplozja informacyjna, lecz jej rozmiary nie są już tak dobrze znane. Całość informacji, wyprodukowanych od zarania cywilizacji do końca XX w., zajęłaby około12 exabyte’ów. Obecnie, na wytworzenie porównywalnej ilości danych potrzebujemy jakichś czterech dni. W ciągu pierwszej dekady XXI w. ruch w internecie sięgnął 1 tys. exabyte’ów rocznie. To tak, jakby zawartość wszystkich, kiedykolwiek napisanych książek pomnożyć 19 mln razy.3 Ale to tylko wąska strużka: powódź informacji przekroczy wkrótce 1 zettabyte, co można porównać z zawartością 50 milionów Bibliotek Kongresu 4 (w największej na świecie Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie znajduje się prawie 150 mln pozycji).

Eksplozja informacji osobistych też jest olbrzymia. Naprawdę grozi nam, że zmiecie nas tsunami smsów, powiadomień, e-maili i niekończących się aktualizacji generowanych przez media społecznosciowe. Przywyklismy juz, ze przeszkadza sie nam od czasu do czasu. Teraz jednak „przeszkadzacze” zamienił sie w rwacy potok. Naukowcy zajmujacy się badaniem mózgu twierdza, ze uzaleznienie od informacji w XXI w. moze niejako „okablowac” ludzkie umysły i zredukowac niemal do zera nasza zdolnosc koncentracji.

Paradoks efektywnosci odnosi się takze do ludzi. To, co jest ogólna prawda w swiecie biznesu, dotyczy równiez indywidualnych jednostek. Zaawansowane narzedzia epoki wiedzy sprawiaja, ze wyjatkowa efektywnosc znajduje sie w zasiegu kazdego z nas. Jednak te same narzedzia, które obiecuja zwiększanie naszej efektywnosci w postępie geometrycznym, generuja równie gwałtowny wzrost liczby zakłócen, z jakimi nigdy wczesniej nie mielismy do czynienia. Grozi nam zdominowanie przez nasze własne narzedzia i pogrzebanie zywcem pod gruzem informacji.

Przejdźmy do konkretów:

  • 94 proc. pracowników wiedzy doświadczyło choć raz takiego napływu informacji, że nie byli w stanie nic robić.
  • Pracownicy wiedzy przyznają, że 28 proc. swojego czasu tracą na tzw. pożeracze czasu do tego stopnia, że tylko 5 proc. Czasu mogą poświęcić na refleksje i przemyślenia.
  • Przeciętny pracownik wiedzy otrzymuje 93 wiadomości e-mail dziennie. Poświęcenie każdej z nich pięciu minut zajęłoby cały dzień.
  • Rocznie wysyła się ponad 107 trylionów e-maili, z czego 89

proc. to spam.

  • Połowa (51 proc.) badanych profesjonalistów z całego świata twierdzi, że jeśli ilość informacji, jaką otrzymują, będzie dalej rosła, osiągną wkrótce punkt krytyczny i przestaną sobie z tym radzić.7

Problem polega na tym, że za każdą wiadomością kryje się jakaś osoba, która czegoś od ciebie chce lub potrzebuje. Starasz się być uprzejmy, ale kiedy jesteś przygnieciony gruzem zobowiązań, cała idea efektywnej pracy ulatnia się jak kamfora.

Być wyjątkowo efektywnym czy  dać się pogrzebać żywcem?

Co możemy zrobić z tym wyczerpującym, paradoksalnym zjawiskiem w naszym życiu?

Nie możemy ignorować faktu, ze ludzki mózg jest wspaniałym narzędziem do koncentracji na kilku rzeczach naraz, ale niezbyt dobrze sobie radzi, gdy musi skupić się na większej liczbie rzeczy jednocześnie. Jak twierdził rzymski filozof Seneka: „Być wszędzie, to być nigdzie”.

Jedna z odpowiedzi sugeruje, by spróbować z tym wszystkim zrobić porządek i usunąć chaos z drogi, a wtedy (tak sobie mówimy) będzie się można skoncentrować. Sądzimy, że jeśli możemy po prostu usiąść, sporządzić gigantyczną listę rzeczy do zrobienia, systematycznie ją sprawdzać i zaznaczać priorytety, będziemy w stanie się skupić. Wielu z nas żywi się tą fantazją. Rzecz w tym, że podczas gdy poświęcamy uwagę sprawom umieszczonym na szczycie listy, to, co znajduje się na jej dole, rośnie bez żadnej kontroli. Przypomina wygarnianie szuflą kamyków ze stosu żwiru: im głębiej kopiemy, tym więcej ich się osypuje. Inna odpowiedź to archiwizacja. Tworzenie folderów dla wszystkich ludzi i projektów w pracy, i wrzucanie do nich wszystkiego, co dostajemy. Zaletą tego rozwiązania jest uprzątnięcie pulpitu na komputerze i usunięcie sprzed oczu plików, które zakłócają naszą uwagę. Jednakże problem ze żwirem zamiecionym pod dywan jest taki, że tworzą się grudy i trudno po tym chodzić. Jedyny twój sukces sprowadza się do tego, że posortowałeś żwir na małe kupki. Nie będziesz jednak miał z nich większego pożytku. Zresztą, kiedy zajmujesz się sortowaniem i oznaczaniem starszych kamyczków, nieustannie przybywają nowe.

Jak na ironię, tracimy tyle czasu i energii na żwir, że jesteśmy zbyt zmęczeni i zestresowani, by znaleźć czas na zajęcie się dużymi kamieniami. Te naprawdę ważne sprawy odkładamy na bok. Jest to sytuacja typowa dla osób „siedzących na skrzynce odbiorczej”.

Wielu z nas zaczyna pracę od przejrzenia e-maili. Bez tego ani rusz. Czego inni chcą dzisiaj od nas? No i po prostu trudno się oprzeć. Pożądamy nowin i nie możemy żadnej przegapić. Zaczynamy dzień z zamiarem zrobienia czegoś istotnego, ale potem poczta bierze górę i zanim się obejrzymy, dzień się kończy. Jeśli poświęcamy naszą najlepszą energię na zajmowanie się „żwirem” przeróżnych żądań i oczekiwań, co nam zostanie, by zabrać się za ważne priorytety?

Nauka o mózgu pomaga zrozumieć, dlaczego nie możemy efektywnie wykonywać wielu zadań naraz.

Mimo iż twórczy potencjał umysłu jest nieograniczony, wejście, które tam prowadzi, jest bardzo wąskie. Tylko jedna czy dwie rzeczy w tym samym czasie mogą się przedostać, więc może lepiej, aby były to rzeczy najważniejsze, te właściwe.

5 Decyzji

Na szczęście opracowano program 5 Decyzji. Ich konsekwentne podejmowanie spotęguje twoją efektywność. Nie dlatego, że będziesz robić rzeczy, które muszą być zrobione, ale dlatego, że będą to właściwe rzeczy. 5 Decyzji pomoże ci odróżnić to, co ważne, co może zmienić twoją pracę i życie, od spraw nieistotnych, przez które możesz zostać pogrzebany żywcem.

Decyzja 1: Wybieraj rzeczy ważne. Nie uzależniaj się od spraw pilnych.

Wiele osób sadzi, ze jeśli będą robić więcej i działać szybciej, staną się bardziej efektywne. Ich umysły są zniewolone przez pojawiające się kolejne oczekiwania. Tracą zdolność odróżniania tego, co ważne, od tego, co nieistotne. Ludzie wyjątkowo efektywni, dla odmiany, nie reagują po prostu na to, co „przychodzi”. Starannie odsiewają sprawy ważne od mało istotnych (odsiewają złoto). I w sposób proaktywny podchodzą do i n w e s t o w a n i a swojego czasu i energii jedynie w to, co zasługuje na ich wysiłek i uwagę.

Oto pierwsza decyzja, która warto podjąć, jeśli chce się wieść wyjątkowe życie. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, ze maja moc dokonania wyboru tego, jak będą żyli, jeśli jednak podejmiesz Decyzję 1, z pewnością weźmiesz życie we własne ręce. Będziesz mógł sam kształtować swoją przyszłość.

Decyzja 2: Mierz wysoko. Nie poddawaj się rutynie.

Działania z Decyzji 1 pomogą ustalić, co dokładnie jest ważne dla ciebie. Zbyt wielu widzi siebie jako zwyczajne osoby, trybiki w wielkiej firmowej machinie. Brakuje im jasno zdefiniowanej, motywującej wizji ich wyjątkowych dokonań w organizacji, w której pracują. Naprawdę efektywni ludzie nie grają po prostu w grę, oni ją zmieniają. Nie tyle robią to, czego się od nich oczekuje, ile kreują własną przyszłość. Nie działają zgodnie z „opisem stanowiska pracy”, tylko dokonują czegoś jedynego w swoim rodzaju, co „robi różnicę”, i to się liczy.

Decyzja 3: Układaj duże kamienie. Nie rozmieniaj się na drobne.

Decyzja 2 pomogła ci ustalić wyjątkowe, niebywałe cele, które chciałbyś w życiu osiągnąć. Jesteś teraz gotów, by stworzyć plan, który pomoże je urzeczywistnić.

Tyle jest jednak osób, które tego nie robią. Zużywają całą swoją energię, by utrzymać aktualny stan rzeczy i często są sfrustrowane, bo nawet tego nie są w stanie zrobić. Życie to dla nich pochód jednej takiej samej rzeczy za drugą, niczym strumień sypiącego się żwiru.

Ten obrazek nie pasuje do efektywności. Ludzie osiągający naprawdę wspaniałe rezultaty, zamiast skupiać się na „drobnicy”, tak planują swój czas i gospodarują energią, aby mieć pewność, że poświecą je na zajmowanie się dużymi kamieniami.

Decyzja 4: Zarządzaj technologią. Nie bądź jej niewolnikiem.

Masz już swój plan, zgodny z Decyzją 3, ale pojawia się problem. Łatwo może cię zdmuchnąć wiatr nieistotnych potrzeb, pożerających czas, który co minutę zrywa się na twoim komputerze czy w komórce. Właśnie kiedy zaczynasz panować nad swoim życiem, technologia próbuje uczynić z ciebie niewolnika. Mamy do dyspozycji setki aplikacji obiecujących, że zwiększą naszą efektywność. Jak na ironię (co mieliśmy już okazję stwierdzić), technologia potrafi też działać odwrotnie i nas niszczyć. Wielu ludzi wpada w nałóg „natychmiastowego reagowania” i nie może oderwać oczu od ekranu swojego smartfona, choćby na tyle, by uniknąć wpadania na ściany i słupy. Możesz jednak tak zarządzać technologią, by zwiększać swoją efektywność. Zaprojektować dla siebie system, który będzie podtrzymywał twoją koncentrację na sprawach ważnych i odsiewał mało istotne. Możesz wykorzystać moc mediów społecznościowych, aby zmienić swoje życie i pracę.

Decyzja 5: Podsycaj swój ogień. Nie wypal się.

Podjąłeś już Decyzje 1, 2, 3 i 4. Masz nowy sposób myślenia, nowy plan i nowy system, który pomoże go urzeczywistnić. Ale bez wystarczającej energii fizycznej i psychicznej, pozwalającej ścigać marzenia, ryzykujesz, że staniesz się ofiarą swojego osobistego „kryzysu energetycznego”.

Silny stres, na który jesteśmy w życiu narażeni, może upiec nasz mózg – dosłownie. Mózg poddawany presji jest nieustannie zanurzony w adrenalinie, wysokooktanowym związku chemicznym, który stymuluje każdy element organizmu. Rezultat: szybko się „zużywamy”, z trudem brniemy przez cały długi dzień, jesteśmy wyczerpani, a nawet chorzy. Bywa też, że się wypalamy. Prawdziwa efektywność wymaga regularnej odnowy ciała i umysłu.

Ludzie zainspirowani ambitnym celem potrafią dotrzeć bardzo daleko. Jeśli jednak będą troszczyć się o higienę mózgu – odżywiając się, odpoczywając i ćwicząc w prawidłowy sposób – mogą zajść o wiele dalej.

Dlaczego 5 Decyzji?

W niniejszej książce „zanurkujemy”, aby dogłębnie poznać 5 Decyzji. Otrzymasz jasny obraz tego, co należy robić i jakie będą tego efekty.

Dlaczego 5 Decyzji?

Zdolność odróżniania rzeczy ważnych od błahych będzie w tym stuleciu kluczową kompetencją. Dopóki nie nauczysz się oddzielać dużych kamieni od żwiru, możesz zapomnieć o efektywności.

Jeśli jesteś owładnięty obsesją na punkcie drobnicy (pod postacią cudzych priorytetów czy też uzależnienia od technologii), nigdy nie będziesz zdolny do tego rodzaju strategicznych rozważań i działań, które wykreowałyby przyszłość, na jakiej ci zależy. Jeżeli zidentyfikujesz tych kilka priorytetów, które naprawdę mają dla ciebie znaczenie i zorganizujesz się wokół nich, zyskasz równowagę ducha, poczujesz się mniej zestresowany, głęboko usatysfakcjonowany, a także bardziej wiarygodny. Przejdziesz od zwykłej efektywności do wyjątkowej, niebywałej. To właśnie obiecuje metoda 5 Decyzji.

Zasady, które rządzą efektywnością, nigdy się nie zmieniają. Prawdę powiedziawszy, ich znaczenie rośnie dziś w tempie geometrycznym, gdyż ludzie coraz gwałtowniej odczuwają, że brakuje im czasu. 5 Decyzji oparto dokładnie na tych zasadach. Każdego dnia nauka donosi coraz więcej na temat nieskończonych możliwości ludzkiego mózgu, oraz tego, co ożywia ten potencjał i co go paraliżuje. Rozmawialiśmy z najwybitniejszymi na świecie naukowcami, badającymi mózg i umysł, aby podzielili się swoimi przemyśleniami na. ten temat. W niniejszej książce poznasz wiedzę, która stoi u podłoża 5 Decyzji, i dowiesz się, jak może ci ona pomóc.

Od blisko 30 lat FranklinCovey wspiera ludzi w realizacji tego, co właściwe. Uczyliśmy i czerpaliśmy wiedzę, współpracując z setkami tysięcy osób w ponad 100 krajach świata. Nasze narzędzia i system planowania pomogły milionom spełnić się w życiu i osiągnąć wymarzone cele. Przeprowadziliśmy na ten temat więcej badań, poświęciliśmy temu więcej wnikliwych analiz i wymieniliśmy więcej idei, niż ktokolwiek inny. Uważnie obserwowaliśmy rewolucyjne zmiany, jakie zachodzą w dzisiejszym świecie. Od was dowiedzieliśmy się, że macie dużo więcej do zrobienia, dysponując mniejszymi zasobami niż kiedykolwiek wcześniej. Wiemy, że przygniata was gruz codziennych oczekiwań. Wiemy, że „szalenie zajęty” brzmi nad wyraz poważnie, i że zagrożenia, o których mowa w tej książce, są autentyczne i mają dla was wymiar osobisty.

Wiemy również, że w głębi ducha macie marzenia i własne plany. Chcielibyście dawać z siebie więcej ludziom i sprawom, które was pasjonują. Chcecie robić w pracy coś, co, naprawdę ma duże znaczenie. Pragniecie w swoim życiu rzeczy wyjątkowych. Wiemy, że nie chcecie żyć w sposób, który Henry David Thoreau nazwał „cichą desperacją”. Wiemy to wszystko, ponieważ nam o tym powiedzieliście, tysiące z was. Słuchaliśmy uważnie. 5 Decyzji – oto nasza odpowiedź.


Chcesz dowiedzieć się więcej o zarządzaniu strategicznym?


Zapoznaj się z książką The 4 Disciplines of Execution (EN)


Studium przypadku – Marriott (EN)